Tel.: +48 504 104 694

Co mówią uczestnicy wyprawy coachingowej – Indie 2015

EwaWyprawa “Śladami Buddy” pozostawia ślady. We mnie pozostały: pokora – od ludzi, którzy nie mają nic i wydawałoby się, że żyją na dnie nędzy można uczyć się pogody ducha, od Karmapy XVII, którego mieliśmy zaszczyt spotkać, tego, że Budda przejawia się nieoczekiwanie inaczej niż moglibyśmy się spodziewać… akceptacja – okazuje się, że jeśli czuję się bezpieczna w grupie ludzi (a grupa była przednia!) to nie uruchamiam ocen, albo uruchamiam ich mniej, a wtedy znikają irytacja, złość, napięcie, pojawiają się łagodność, swoboda, otwartość, radosny spokój… wdzięczność – za mądry coaching Macieja, za wsparcie i inspiracje płynące od grupy, za niebo nad i ziemię pod, za to, że, jest do czego wracać po podróży i dzielić się przywiezionymi Skarbami (bo nieoczekiwanie jest ich więcej niż myślałam)…
Chętnych ostrzegam – te ślady mogą okazać się trwałe!

Ewa, HR Manager

MonikaMoja podróż zaczęła sie od pomysłu, miałam ogromne szczęście ze trafiłam na Coachingtravel bo to była podróż życia. Za która mogę tylko podziękować,za możliwość uczestniczenia, poznania wspaniałych ludzi z pasją i ogromna więdzą która dzielą się o każdej porze dnia i nocy. Dziękuję.

Monika, Manager

FilipWyjazd w ramach Coaching Travel do Indii, choć nie pierwszy mój do Indii, był jednym z najpiękniejszych i najintensywniejszych pobytów w tym kraju. Podróż bohatera po Indiach była bardzo silną dawką rozwoju duchowego i odkrywania własnej samoświadomości. Dziękuję za wszystkie przeżycia, refleksje, wsparcie, rozmowy i wspólne doświadczenia. Dziękuję za umożliwienie mi uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, w grupie wspaniałych, samoświadomych, pięknych ludzi. Była to wielka lekcja uczenia się wdzięczności.
Coaching w Indiach to wspaniałe zamknięcie trudnego i bogatego w doświadczenia 2014 i jednoczesne otwarcie roku 2015. Nauki Buddy, miejsca związane z Buddą, a nawet  pływające cmentarzysko Waranasi i odbyty w tych miejscach coaching stworzyły razem piękną opowieść o poszukiwaniu siebie we wszechświecie. Trzeba było dotrzeć do samego centrum tego wszechświata, żeby dotrzeć do centrum siebie.

Filip, Doktor Tybetolog